Od marzeń do działania – czy to w ogóle możliwe?
Wiele osób marzy o tym, żeby zarabiać 10 tysięcy złotych miesięcznie. Dla jednych to finansowy przełom, dla innych pierwszy krok do większych celów. Ale co, jeśli nie masz ani grosza na start? Ani doświadczenia? Ani znajomości? Czy da się osiągnąć ten pułap, zaczynając absolutnie od zera? Odpowiedź brzmi: tak – ale wymaga to sprytu, pracy i właściwego podejścia. I dziś pokażę Ci drogę, którą sam bym wybrał.
Dlaczego większość pomysłów nie działa?
Na pierwszy rzut oka w internecie roi się od sposobów na „szybkie zarabianie”. Ale uwaga – większość z nich to ślepe uliczki. Możesz spędzić miesiące, próbując zarobić cokolwiek z ankiet, programów partnerskich, czy słabo płatnych zleceń. Tylko po to, by na koniec dowiedzieć się, że i tak musisz wrócić do punktu wyjścia.
Przykład z życia: YouTube
Prowadzenie kanału na YouTube to świetna zabawa – i potężna dźwignia finansowa… ale tylko wtedy, gdy już osiągniesz zasięgi. W przypadku rozmówcy, który w marcu zarobił ponad 100 tysięcy zł z reklam, początki były jednak bardzo trudne. 9 miesięcy ciężkiej pracy za darmo, godziny montażu, zero zysków. Potem: 2,5 roku i tylko 15 tysięcy złotych. Średnio 500 zł miesięcznie. A przecież w tym czasie mógł zarobić znacznie więcej, robiąc cokolwiek innego.
Jak więc wygląda ta lepsza droga?
Nie chodzi o to, żeby biegać po internecie i łapać się wszystkiego. Chodzi o to, żeby wybrać coś z potencjałem i konsekwentnie w tym działać. I teraz wyobraźmy sobie, że startujesz od zera. Kompletnie nic nie masz – ani kasy, ani umiejętności. Co możesz zrobić?
Etaty? Nie tędy droga
Zacznijmy od tego, co odpada. Praca na etacie w Polsce – nawet dobrze płatna – rzadko kiedy doprowadzi Cię do 10 000 zł netto miesięcznie. Musisz mieć wykształcenie, doświadczenie, a potem czekać lata na awanse. Dla większości to po prostu nieopłacalne – zwłaszcza jeśli zależy Ci na szybkim efekcie.
Wyjazd za granicę – opcja awaryjna
Oczywiście możesz wyjechać na Zachód i zarabiać w euro. Ale nawet wtedy, osiągnięcie „dyszki” nie zawsze jest łatwe. No i jest cena emocjonalna – rozłąka z bliskimi, samotność, język, kultura. Czy to gra warta świeczki? Może. Ale my mamy lepszy pomysł.

Biznes online – najkrótsza droga do wolności
Jeśli miałbym dziś zaczynać wszystko od zera, nie inwestując ani złotówki – to tylko w biznes online. Dlaczego?
– Niskie koszty startu
– Ogromny rynek
– Skalowalność
– Możliwość pracy z dowolnego miejsca
To właśnie internet daje realną szansę na przebicie się. Ale uwaga – nie każdy model się sprawdzi.
Który pomysł na biznes online wybrać?
Zacznijmy od krótkiej listy możliwości:
– Agencja marketingowa
– Dropshipping
– Sprzedaż infoproduktów
– Automatyzacja procesów
– Handel na Allegro
– Budowanie stron internetowych
– Newslettery i listy mailingowe
– Budowanie społeczności
Brzmi imponująco, prawda? I każda z tych ścieżek może doprowadzić Cię do 10 tysięcy zł miesięcznie. Ale wybór musi być dopasowany do Ciebie.
Mój wybór? Agencja marketingowa
Jeśli jesteś osobą, która nie zna się na technicznych sprawach, nie lubi dropshippingu ani kodowania, a jednocześnie chcesz pracować z ludźmi i mieć wpływ na ich wyniki – agencja marketingowa będzie idealna.
Dlaczego?
– Nie musisz mieć twardych umiejętności
– Wystarczy, że nauczysz się podstaw sprzedaży i reklamy
– Możesz zacząć sam – bez zespołu i bez biura
– Masz pełną kontrolę nad ceną i ofertą
Cena premium to klucz do sukcesu
Nie chcesz być najtańszy. I nie musisz. Jak mówi Russell Brunson: jeśli nie możesz być najtańszy, bądź najdroższy. Dlaczego? Bo „druga najtańsza” opcja nigdy nie wygrywa. Klienci wybierają albo najtańszych, albo najlepszych.
Do kogo więc sprzedawać?
Nie do studentów. Nie do osób „z ulicy”. Sprzedawaj tym, którzy mają pieniądze – właścicielom firm. I oferuj im to, za co płacą najwięcej.
A za co właściciele firm płacą najchętniej?
Za coś, co daje im realny wzrost dochodów. Czyli: za klientów. Jeśli umiesz (albo nauczysz się) pozyskiwać klientów dla firm – to już jesteś na dobrej drodze.

Nisza – wybierz ją mądrze
Nie możesz być dla wszystkich. Wybierz jeden rynek i skup się tylko na nim. Dlaczego?
– Każda branża ma inne potrzeby
– Inaczej mówi się do sklepów internetowych, inaczej do deweloperów, a jeszcze inaczej do trenerów personalnych
– Specjalizacja buduje zaufanie i zwiększa skuteczność
Przykład: wybierasz agentów nieruchomości. Twoja agencja przygotowuje dla nich kampanię, która zbiera kontakty od osób chcących sprzedać mieszkanie. Masz konkretny wynik. I możesz to łatwo skalować.
Infobiznes – druga świetna opcja
Trenerzy, autorzy, konsultanci – to ludzie, którzy mają wysoką marżę i chętnie zapłacą za wyniki. A co ważne – większość z nich nie zna się na reklamie, marketingu czy automatyzacji.
Jak to zrobić technicznie?
Nie musisz być ekspertem. Wystarczy, że:
– Skorzystasz z narzędzi typu GoHighLevel
– Przejrzysz darmowe tutoriale na YouTube
– Nauczysz się podstaw lejków sprzedażowych i reklamy na Facebooku
Dodaj do tego element szkoleniowy – ucz swoich klientów, jak domykać sprzedaż. A potem – pomóż im zbudować zespół sprzedażowy. I już nie jesteś „freelancerem od reklam”, tylko growth partnerem.
Gwarancja – magia, która zwiększa sprzedaż
Nic tak nie działa na klienta jak gwarancja. Przykład?
„W trzy miesiące dostarczę Ci 5 klientów, albo pracuję za darmo.”
Tym prostym zdaniem:
– Eliminujesz jego strach
– Zwiększasz swoją wiarygodność
– Zyskujesz przewagę nad konkurencją
Skalowanie – kiedy zatrudniać?
Do 10 000 zł miesięcznie spokojnie dojdziesz sam. Ale potem warto zatrudniać ludzi i delegować zadania. W ten sposób przestajesz być „samozatrudniony” i budujesz prawdziwy biznes.
I co dalej?
To dopiero początek. Najważniejsze, żeby ruszyć z miejsca. Przetestować ofertę. Znaleźć pierwszego klienta. Poprawiać procesy. I nie poddawać się po pierwszym „nie”.
Podsumowanie – Twoja droga do 10 000 zł
Jeśli startujesz od zera, nie licz na cud. Ale też nie wierz w bajki o „zarobkach w tydzień”. Prawdziwy, stabilny dochód buduje się krok po kroku:
- Wybierz odpowiedni model (np. agencja marketingowa)
- Określ niszę
- Ustal ofertę premium
- Ucz się – z darmowych źródeł
- Szukaj pierwszego klienta
- Dawaj gwarancje
- Rozwijaj się i skaluj
Zakończenie
Kiedyś sam zaczynałem bez niczego. I wiem, jakie to uczucie – niepewność, strach, pytania bez odpowiedzi. Ale wiem też jedno: jeśli włożysz w to serce, czas i konsekwencję – wszystko jest możliwe. Nawet te mityczne 10 000 zł miesięcznie. A potem? Kto wie. Może stówka miesięcznie nie będzie już tylko marzeniem.
Najnowsze komentarze